Pokazywanie postów oznaczonych etykietą treskantalites. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą treskantalites. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2013

Reseña en español: Treskantalites - EP

W styczniu napisałem recenzję debiutanckiej epki hiszpańskiego zespołu Treskantalites. A teraz ciekawostka: dzisiaj zespół opublikował na swoim facebooku tłumaczenie mojej recenzji na hiszpański! Autorką jest "a polish woman", ciekawe. Oczywiście publikuję to tłumaczenie na swoim blogu, a co!

Treskantalites - EP [2013]



Al parecer España posee en este momento la escena jamaicana más fecunda. Hay allí multitud de grupos ska, rocksteady, reggae o de jazz jamaicano tanto antiguos, conocidos también fuera de las fronteras,como más jóvenes que están empezando su aventura con la música. Es suficiente recordar The Pepper Pots, Red Soul Community, Smooth Beans, The Oldians, The Kinsky Coo Coo´s, El Último Skalón o Kriptolites.

Uno de nueva marca en el territorio español es Treskantelites. Este grupo se creo en abril del año pasado en Tres Cantos, una ciudad de la Comunidad de Madrid, cercana a la capital. Treskantalites lo componen músicos de grupos madrileños como The Upsemmnians, Ready Getters,Fhin Brau, La Mongoose Band o Gregtown.

Como suele ocurrir a los miembros del grupo los unió su amor por el ska de los años 60 y 70 y sobre todo por sus iniciadores los Skatalites – lo que se ve a primera vista en el nombre – la unión del nombre Skatalites y el nombre de la ciudad. En su repertorio se pueden encontrar las obras de los clásicos del género como Laurel Aitken, Jackie Mitoo, Toots &The Maytals, Justin Hinds &The Dominoes.

Este mes el grupo editó por sus propios medios el primer disco con 5 canciones, todas cover. Tenemos aquí algo de Jamaica, de Europa, de Cuba. Empecmos por lo que tranquilamente podríamos llamar el clásico ska europeo. Me refiero a Dandimitie Dr.Ring-Ding (también llamado Ricardo) i The Senior Allsters, del disco con el mismo título editado por Pork Pie en 1995. Los españoles no hicieron ninguna variación sobre el tema y es una pena. Incluso los gritos Dandimite!! Se escuchan en los mismos momentos. Es, podríamos usar esta expresión, la versión más sólida de esta versión del Doctor.

La siguiente creación es Save a Bread de Justin Hinds, dicho sea de paso con el cover en parte de Dr. Ring-Ding en el mencionado disco (Medley:Save A bread/Save a Toast), y también pj. Por The Selecter. En el caso de Treskantalites la parte instrumental (¡esas partes de guitarra!) se ajusta de manera ideal a la parte vocal, de alguna manera recordatoria de la voz de Hinds, con su característico acento. Hay que añadir los coritos, inexistentes en el original…. Estupendos. Justin Hinds, que en paz descanse, seguramente no se enfadaría por esta versión de su canción.

El siguiente clásico que escogieron los españoles es Quizás, quizás, quizás, conocido también como Perhaps, Perhaps, Perhaps. A decir verdad el original, escrito en 1947 por el cubano Osvaldo Farrés, no tenía ninguna relación con ska o reggae, pero durante años ha sido interpretado por grupos ska como Prince Buster, The Skatalites, Dennis Brown Eastern Standard Time o Skadyktator, en Polonia. En la versión de Treskantelites, la voz fue prestada por Steven Lovefield y, todo hay que decirlo, lo hizo muy bien. Si tuviera que comparar su versión de Quizás con la de Perhaps de Eastern Standard Time de Washington (del disco
Time is Tight del 2001) la balanza se inclinaría por el grupo de la península . Incluso en la versión del cubano faltaba algo ( ¿eso suena a blasfemia ¿) y tengo la impresión de que ese algo lo podemos encontrar en Treskatalites.

Y para terminar dos obras de los padres del ska, The Skatalites. Los españoles han decidido incluir en su disco Christine Keeler y Police Woman. Es verdad que la primera es una elección natural pero la segunda no tanto. Posiblemente sea un plus. ¿Cuántas versiones de Latin Goes Ska o Eastern Standard Time habéis oído? Seguramente algunas. Y de Police Woman? Yo quizás dos.

En Police Woman el grupo es ayudado por el guitarrista Javibi Martín Boix (que toca con roots reggae Emeterians y funk Pyramid Blue y La Mongoose Band). ¿Qué podemos decir sobre estos cover?. Pues que poco difieren de los originales. Están muy bien ejecutados pero les falta algo que pueda sorprender al oyente, quizás algún instrumento atípico.

Resumiendo, los componentes de Treskatalites en su debut eligieron obras, algunas conocidas por los oyentes en diferentes versiones de concierto y de estudio, desde hace muchos años. Ha sido una elección arriesgada pero a la vez valiente. La elección de los clásicos para el debut es una buena forma para presentar sus capacidades, y desde luego los miembros del grupo las poseen.

Gracias a eso para comparar con el original alguien decidirá escuchar su interpretación. Posiblemente esta persona podría acudir a un concierto y eso ya es un plus para el grupo. No nos engañemos, a los grupos nuevos les resulta difícil encontrar los fans fuera del círculo de sus conocidos o familiares.

La elección, sólo y únicamente de los covers puede ser interpretada como copia, ya que el cover, incluso en la mejor interpretación no deja de ser cover. Tocar obras del repertorio de otros es un método ideal en los conciertos para calentar y animar al público. Pero también puede ser como en la película EL CRUCERO – a mi me gustan las melodías que ya he oido, simplemente por reminiscencia, porque, ¿ cómo me puede gustar la canción que oigo por primera vez?

Yo no pertenezco a estas personas y por lo tanto espero el siguiente disco de Treskatalites con material de autor.

Y aquí la tracklista que no describí al principio

1.Christine Keeler
2.Save a Bread
3.Police Woman
4.Quizás, quizás, quizás
5.Dandimite

*** Escribiendo “España” me refiro al país en su totalidad, sin entrar en el tema de la división autonómica como el País Vasco o Cataluña. Me doy cuenta que hay muchos grupos que se auto definen como catalanes y no españoles, teniendo incluso paginas web en dos versiones lingüísticas: castellana o catalana, etc.

niedziela, 27 stycznia 2013

Recenzja płyty Treskantalites + druga część podcastu

Po raz kolejny zamiast relacji możecie przeczytać recenzję, tym razem debiutanckiej płyty hiszpańskiego zespołu Treskantalites. Jednak zanim dowiecie się, skąd wzięła się nazwa zespołu oraz co można usłyszeć na ich epce, druga odsłona podcastu sygnowanego nazwą RudeMaker. 

Drugi odcinek podcastu RudeMaker.pl. Ponownie usłyszycie solidny zestaw dobrej muzyki z ostatnich lat. Także i tym razem prezentujemy artystów z różnych zakątków świata, od Polski, przez Rosję, Czechy, Serbię i Wielką Brytanię, aż po Japonię, Senegal, Australię i Jamajkę - kolebkę ska, rocksteady i reggae, nie mogło jej zabraknąć. Dzięki wytwórni VP Records możecie też posłuchać utworów z albumów, które dopiero się ukażą. Ot, chociażby Morgan Heritage.
Następny odcinek RudeMaker Podcast będzie w 100% poświęcony jednemu tematowi. Jakiemu? Tego, być może, w swoim czasie dowiecie się z naszego facebooka.
Na forum znajdziecie dokładną tracklistę, wraz z tytułami albumów, datami ich wydania oraz krajami pochodzenia poszczególnych artystów.

Treskantalites - EP [2013]


Hiszpania**, zdaje się, posiada obecnie najpłodniejszą w Europie scenę jamajską. Multum jest tam zespołów grających ska, rocksteady, reggae czy jamajski jazz, zarówno tych z długim stażem, znanych także poza granicami kraju, jak i tych młodych, dopiero zaczynających swoją przygodę z muzyką. Dość wspomnieć choćby o The Pepper Pots, Red Soul Community, Smooth Beans, The Oldians, The Kinky Coo Coo's, El Último Skalón czy Kriptolites. 

Jedną z takich nowych marek na hiszpańskiej scenie jest Treskantalites. Zespół ten powstał w kwietniu ubiegłego roku w Tres Cantes, mieście w Comunidad de Madrid (czyli autonomicznej Wspólnocie Madrytu), graniczącym ze stolicą tegoż regionu. W skład Treskantalites wchodzą muzycy takich madryckich zespołów, jak The Upstemmians, Ready Getters, Fhin Brau, La Mongoose Band czy Gregtown.

Jak to często bywa, członków Treskantalites połączyła miłość do ska z lat 60. 70., zwłaszcza do pionierów, czyli SKATALITES, co widać już na pierwszy rzut oka po nazwie (połączenie Skatalites i nazwy miasta). W ich repertuarze można znaleźć utwory klasyków gatunku, takich jak Laurel Aitken, Jackie Mitoo, Toots & The Maytals, Justin Hinds & the Dominoes.

W tym miesiącu zespół wydał własnym sumptem debiutancką epkę. Znalazło się na niej 5 utworów. Wszystkie to covery. Mamy tu i coś z Jamajki, i z Europy, i z Kuby. Zacznijmy od numeru, który spokojnie można już nazwać europejskim klasykiem ska. Chodzi mianowicie o "Dandimite" Dr. Ring-Dinga (zwanego także Ryśkiem) i The Senior Allstars, z płyty o tym samym tytule, wydanej w 1995 r. przez Pork Pie. Hiszpanie nie pokusili się o jakąś wariację na temat tegoż utworu, a szkoda. Chyba nawet okrzyki Dandimite! są w tych samych momentach. Jest to solidna, to chyba najodpowiedniejsze słowo, wersja kawałka Doktora.


Kolejnym utworem jest "Save A Bread" Justina Hindsa, notabene po części coverowany przez Dr. Ring-Dinga na wspomnianej płycie ("Medley: Save A Bread/Save A Toast"), a także np. przez The Selecter. W przypadku Treskatalites warstwa instrumentalna (te partie gitary!) wręcz idealnie pasuje do wokalu, nieco przypominającego głos Hindsa, z charakterystycznym akcentem. Do tego chórki, których w oryginale nie ma... Świetne. Świętej pamięci Justin Hinds na pewno nie obraziłby się za taką wersję swojej piosenki.




Kolejny klasyk, za który wzięli się Hiszpanie to "Quizás, Quizás, Quizás" znany także jako "Perhaps, Perhaps, Perhaps"). Co prawda oryginał, napisany w 1947 r. przez Kubańczyka Osvaldo Farrésa, nie miał żadnego związku ze ska czy reggae, jednak na przestrzeni lat często przez takowe zespoły był wykonywany, dość wspomnieć Prince Bustera, The Skatalites, Dennisa Browna, Eastern Standard Time czy Skadyktatora, na polskim podwórku. W wersji Treskantalites, swojego głosu użyczył Steven Lovefield i - trzeba przyznać - zrobił to naprawdę dobrze. Gdybym miał porównywać ich wersję "Quizas..." z "Perhaps..." w wykonaniu waszyngtońskiego Eastern Standard Time (z płyty "Time Is Tight" z 2001 r.), to szala zwycięstwa przechyliłaby się na stronę reprezentantów Półwyspu Iberyjskiego. Nawet wersji El Cubano czegoś brakowało (czy to już bluźnierstwo?) i mam wrażenie, że tego brakującego elementu można szukać u Treskantalites.


Na koniec dwa utwory "ojców ska", The Skatalites. Hiszpanie postanowili na swojej debiutanckiej epce umieścić "Christine Keeler" i "Police Woman". Co prawda ten pierwszy utwór, to wybór to dość oczywisty, jednak drugi już nie. Może to i plus. Ile słyszeliście wersji "Latin Goes Ska" lub "Eastern Standard Time"? Pewnie sporo. A ile "Police Woman"? Ja bodaj dwie.

W "Police Woman" zespół wspomaga gitarzysta Javibi Martin Boix (grający z roots reggae'owym Emeterians oraz funkowymi Pyramid Blue i La Mongoose Band). Cóż można powiedzieć o tych coverach? Właściwie to niewiele różnią się od oryginałów. Owszem, są bardzo dobrze zagrane, ale brak tu czegoś, co mogłoby zaskoczyć słuchacza, może jakiegoś nietypowego instrumentu.




Podsumowując, członkowie Treskantalites na swojej debiutanckiej epce wzięli się za utwory, niektóre znane przez słuchaczy w różnych wersjach, zarówno koncertowych, jak i studyjnych, od kilkudziesięciu lat. Było to posunięcie tyleż ryzykowne, co odważne. Wybór na swój debiut klasyków jest dobrym sposobem na zaprezentowanie swych możliwości, a te członkowie zespołu zdecydowanie posiadają. Może też dzięki temu ktoś, aby porównać z oryginałem, postanowi posłuchać ich wykonania. Przypuszczalnie osoba taka mogłaby później pójść na koncert, a to już plus dla zespołu. Nie oszukujmy się, młodym zespołom często ciężko zdobyć fanów spoza kręgu swoich znajomych czy rodzinnego miasta.

Wybór tylko i wyłącznie coverów jednakże narazić może na oskarżenia o odtwórstwo, wszak każdy cover, nawet ten najlepiej zagrany, jest tylko coverem. Granie numerów z repertuaru innych, bardziej znanych artystów, jest idealnym rozwiązaniem na koncertach, dla rozgrzania publiczności. Aczkolwiek może być i tak, jak w filmie "Rejs":
Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę. 

Ja do takich osób nie należę, czekam więc na płytę, chociaż epkę, z autorskim materiałem Treskantalites.



Na koniec jeszcze tracklista, bo nie opisywałem utworów po kolei.

1. Christine Keeler
2. Save A Bread
3. Police Woman
4. Quizas, Quizas, Quizas... (Perhaps)
5. Dandimite


** Pisząc Hiszpania, chodzi mi o państwo jako całość, bez wnikania w szczegóły na temat autonomicznych regionów, takich jak Kraj Basków czy Katalonia. Zdaję sobie sprawę, że sporo jest zespołów, które określają się jako np. katalońskie, a nie hiszpańskie, mają chociażby strony internetowe w dwóch wersjach językowych: castellano i català etc. etc.

Recenzja pierwotnie ukazała się na rudemaker.pl