Minął niemal miesiąc od ostatniego odcinka podcastu. Czas więc na coś nowego! W dziewiątym odcinku usłyszycie, co dziwić nie powinno, miks kapel bardzo znanych i mniej znanych. Jest i coś reggae'owego z Polski, jest ska-punkowa kapela z Czech, jest i wokalista pewnego znanego zespołu śpiewający o rowerach oraz indonezyjski zespół ska śpiewający jamajskiego klasyka. A skoro już mowa o Jamajce, to nie mogło zabraknąć artystów, którzy w ostatnim czasie wydali (albo dopiero wydadzą) nowe płyty. Do tego zespoły z Francji i Serbii, z którymi wywiady można przeczytać w pierwszym numerze "RudeMaker Ska Zine", a także reprezentanci m.in. Rosji, Wenezueli, Meksyku, Hiszpanii.
1. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker jingle - POLAND
2. CT-Tones - 69 - POLAND
3. Drakos - Borracho Bailando SKA - CHILE
4. Lady Dee & Ayarise - Life is worth [*Spiritual] - POLAND
5. Patra – Sweet reggae music - JAMAICA
6. Dr. Deadlock - La bicistaffetta - GERMANY
7. Katchafire – Sweet as - NEW ZEALAND
8. Sexteto Gypsy Ska – Balkan Ska - VENEZUELA
9. Paraliż Band – Wiosna - POLAND
10. Jolly Kiddiez - Poison (Live at Metafest'12) - RUSSIA
11. Bobby Sixkiller - NCY Soul City Rockers - FRANCE
12. Bobby Sixkiller - Surfin' On The Reggae Wave - FRANCE
13. Yellowman - Who Can Make The Dance Ram - JAMAICA
14. Fred Locks - Black Star Liner - JAMAICA
15. Rubén López & The Diatones – Push Push - SPAIN
16. Buena Vibra Social Sound – La swinga - MEXICO
17. Dirty Soul Riders -All I Want - SPAIN
18. Samostalni Referenti – Zene i Vino - SERBIA
19. Samostalni Referenti – LungovSka - SERBIA
20. Culture – Two Sevens Clash - JAMAICA
21. Midnite – Be Strong - UNITED STATES VIRGIN ISLANDS
22. The Skaturnus – Rivers of Babylon - INDONESIA
23. Jet8 –Off We GO - CZECH REPUBLIC
24. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker jingle - POLAND
Dzisiaj premiera nowego odcinka podcastu, więc w ramach przypomnienia odcinek sprzed niemalże miesiąca.
Jeśli oprócz muzyki rodem z Jamajki lubisz także jeść i pić to na pewno znajdziesz coś dla siebie w nowym, ósmym z kolei, odcinku podcastu RudeMaker.pl - "SKA, REGGAE, FOOD AND WINE... and more". Do jego przygotowania wykorzystaliśmy różne składniki: kiwi, banany, kaczą zupę, sól i pieprz, sos, keczup, są też chipsy. Tylko coś mięsa niewiele. Kto wie, może kiedyś zrobimy podcast tylko i wyłącznie dla fanów mięsiw wszelakich. A żeby nie zaschło w gardle proponujemy czerwone wino, rum z colą oraz wódkę. Najlepszą, bo polską! No chyba, że ktoś woli herbatę.
Od ostatniego wpisu minął ponad miesiąc. Wszystko przez brak czasu, który poświęcałem między innymi na prace nad zinem. Pierwszy numer "RudeMaker Ska Zine" nabiera rumieńców i zbliża się coraz większymi krokami. Mamy już prawie cały materiał, jednak najgorsze dopiero przed nami. Najgorsze czyli redagowanie tekstów, poprawianie literówek (zapewne w wydrukowanym zinie i tak trafi się ich kilka, oby jak najmniej), no i złożenie całości. Wydrukowanie i zebranie zamówień będzie tylko formalnością. Jako, że na razie blog nie będzie zbyt często aktualizowany, posłuchajcie dwóch ostatnich odcinków RudeMaker Podcast.
RudeMaker Podcast episode 6
Szósty odcinek podcastu. Muzyczna podróż palcem po mapie z RudeMaker.pl. Tym razem usłyszycie artystów z Francji, Polski, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Jamajki i Izraela. Jest ska, jest reggae, jest jazz, jest trochę soulu i world music. Są prekursorzy ska z kilkunastoma albumami na koncie, są i zespoły, które wydały tylko demo lub pozostawiły po sobie tylko nagrania koncertowe. Zapraszamy do słuchania! Następny podcast za 2 tygodnie.
1. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle 2. The Snails - Death Caught Me (Instrumental) 3. Roberto & The Moods - Les Colts de la Revolte ["Les Colts de la Revolte" 2013] - FRANCE 4. Mystic Souldiers - Play Reggae ["Showcase" 2013] - SPAIN 5. Jim Murple Memorial - Booga Wooga ["Take your flight, Jim!" 2013] - FRANCE 6. Sunny Side Up - Welcome To The Skalocaust ["Sunny Side Up EP" 2011] - USA 7. Hierba Mala - Tu Amor [2012] - USA 8. Ester Rada - Life Happens ["Life Happens" 2012] - ISRAEL 9. Western Standard Time - Freedom Sounds ["Western Standard Time: Big Band Tribute to The Skatalites" 2012] - USA 10. The Skatalites - Big Trombone ["Rolling Steady: The 1983 Music Mountain Sessions" 2007] - JAMAICA 11. The Beatdown - Montreal ["Walkin' Proud" 2012] - CANADA 12. Etana - Radio Drop Better Tomorrow [2013] 13. Etana - Better Tomorrow ["Better Tomorrow" 2013] - JAMAICA 14. Inner Circle - Never Give Up ["State Of Da World" 2009] - JAMAICA 15. Panna Marzena i Bizony - My Lover ["Panna Marzena i Bizony" 2013] - POLAND 16. The Lappers - Are You Ready? ["Are You Ready?" 2010] - RUSSIA 17. Carlos Dingo con Isa García - Caprichosa ["Nadie esta a salvo" 2012] - SPAIN 18. Bobby Sixkiller - Saturday Night ["In Town" 2009] - FRANCE 19. Pluto Shervington - Ram Goat Liver [VA "Reggae Golden Jubilee: Origins Of Jamaican Popular Music (50th Anniversary)" 2012] - JAMAICA 20. Arka Taty Marka - King of Ska (live) - POLAND 21. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle
RudeMaker Podcast episode 7
Minęły 2 tygodnie, więc pora na kolejną porcję muzyki. Dzisiejszy, już siódmy, podcast to kolejna muzyczna podróż po różnych krajach. Posłuchamy przedstawicieli Polski, Słowacji, Węgier, Rosji, Estonii, Szwecji, Norwegii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Korei Południowej, Japonii, Tajlandii oraz Jamajki. Jest ska, jest jamajski jazz, jest reggae, jest dub. Zresztą sami posłuchajcie!
1. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle
2. Bryan Art - Rock and Come In ["Bryan Art", 2013] - Jamaica
3. Kapten Röd - Kallakallacka ["Stjärnorna finns här", 2007]- Sweden
4. 740 milionów oddechów - Politycy ["Porachunki", 2011] - Poland
5. Omar Perry - Big Brown Eyes ["The Journey", 2011] - Jamaica
6. King Dubear - Zulu The Master ["From The Bear’s Den – Chapter One", 2010] - Poland
7. Hopalong Knut - Sol & Jubel ["Feilkalibrert Tidsmaskin", 2005] - Norway
8. Pannonia Allstars Ska Orchestra - No Love in Town ["Lovemonster", 2012] - Hungary
9. Ratatouille - Weißes Papier ["Search For Gold", 2011] - Germany
10. ИлиЯ & MostBand - Leti leti ["Рисунок"] - Estonia
11. Kriptolites - Vete Ya ["Mueve tus pies con Kriptolites", 2013] - Spain
12. Kingston Rudieska - Giant Moment ["Ska Bless You", 2010] - South Korea
13. Alpheus - Live and Learn ["From Creation", 2011] - United Kingdom
14. The Last Train - Big Boss ["The Last Train", 2011] - Russia
15. Skafander - Laura ["Get Ready", 2011] - Slovakia
16. ARTS - All You Need Is Ska [VA "Skamikaze!", 2000] - Japan
17. T-Bone - Skarit (feat. Dennis Alcapone) ["Bone in Da House", 2012] - Thailand
18. Rene Glaneau i Chochoły - Skandal w rodzinie [VA "All About Music | Polska w rytmie reggae", 2009] - Poland
19. The Oldians - Smooth Taste ["Old Secrets", 2011] - Spain
20. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle
14 lutego opublikowałem na mixcloud kolejny odcinek podcastu, tym razem - z racji Walentynek - poświęcony miłości.
Dzisiaj Święto Zakochanych, dlatego też motywem przewodnim podcastu - z drobnymi wyjątkami - będzie miłość i różne jej aspekty. Prezentujemy wam ponad godzinny zestaw utworów artystów różnych pokoleń, pochodzących z różnych krajów. Oczywiście nie mogło zabraknąć reprezentantów Polski, tym razem jest ich 4: Ziggie Piggie, Make Progress, The Bartenders i Vespa. Obok jamajskich weteranów, pokroju Barringtona Levy'ego, usłyszycie niezbyt znane Soul Revival Sound System i The Pepitones z USA.
Podobnie, jak tydzień temu, usłyszycie przesłanie z okazji Black History Month, tym razem kilka słów przekażą wam Richie Stephens oraz Morgan Heritage.
1. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle
2. Mos Dub - History Town (instrumental) ["Mos Dub instrumentals, produced by Max Tannone", 2010]
3. Liquidizer Sound - Route 69 AKA The Reggae Bus ["Super Ferric Adventures Volume 1", 2013]
4. Ziggie Piggie - I Love You ["Old Songs", 2009]
5. June "J. C." Lodge - Someone Loves You Honey [VA "Reggae Golden Jubilee: Origins Of Jamaican Popular Music (50th Anniversary)", 2012]
6. The Bartenders - I Need You ["The Bartenders", 2009]
7. Morgan Heritage - Black History Month Drop
8. Morgan Heritage - The Girl Is Mine ["The Return", 2012]
9. Cocoa Tea - A Love Like Yours And Mine ["In A Di Red", 2012]
10. Roger Rivas - Cold Serenade ["Organ Versions vol. 1", 2009]
11. Make Progress - I Need You ["Wiele dróg", 2012]
12. Richie Stephens - Black History Month Drop
13. Richie Stephens & Gentleman - I Found Heaven ["Live Your Life", 2012]
14. The Pepitones - Orgasmic ["Greatest Hits", 2012]
15. The Pepper Pots - Train To Your Lover ["Train To Your Lover", 2011]
16. Soul Revival Sound System - One Kiss ["Soul Revival Sound System", 2012]
17. Barrington Levy - My Woman ["Sweet Reggae Music: Reggae Anthology", 2012]
18. Kehv - Love Will Find a Way ["Simply KEHV", 2009]
19. High Times - Ready To Love ["Que no acabi mai!", 2011]
20. Vespa - To tyle dziś kosztuje (oridżinal Vespa werszyn) ["To tyle dziś kosztuje", 2010]
21. Reggae Roast - Love Dub ["Love Light", 2012]
22. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker Jingle
A już za kilka(naście) godzin relacja z koncertu Panny Marzeny i Bizonów oraz Konopians!
Przed wami kolejny, już czwarty, odcinek podcastu RudeMaker. Kolejny raz
skaczemy z jednego państwa do drugiego. Usłyszycie tu utwory artystów z
Hiszpanii, Szwajcarii, Belgii, Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Meksyku
i Polski. Z naszego kraju prezentujemy zarówno mniej lub bardziej
aktywnie działających Skautów, jak i już niestety nieistniejące, nieco zapomniane - Kultura de Natura ze świetną, pochodząca z Jemenu, wokalistką Rasm Al-Mashan; Black Gang SkaJazz Sosnowiec, znany też m.in. jako Black Gang, ska-jazzowa petarda z polskiego Kingston; Negril i jego utwór "Dla ciebie", tutaj w dubowej wersji dr. EMZK-i; dubowe Wszystkie Wschody Słońca.
Są i stosunkowo młode projekty (vide Treskantalites, The Steadytones), i weterani (tacy jak Neville Staple, zmarły w 2011 r. Leonard Dillon czy Freddie McGregor). Ten ostatni ma też też dla słuchaczy kilka słów z okazji obchodów Black History Month.
A w ramach bonusu piosenka szwajcarskiego Pouffy Poup z ich ubiegłorocznej koncertówki.
Część utworów, jak na razie, jeszcze nie ukazała się na żadnym nośniku, dlatego też nie zawsze informacje są pełne.
Jest ska, jest reggae, jest dub, jest też i trochę soulu i kilka innych "smaczków". Nic tylko słuchać.
Więcej szczegółów, w tym tracklista, na facebooku.
5 lutego premierę miał singiel "Perfect Love Song", zapowiadający album "Here Come The Kings" zespołu Morgan Heritage. O utworze tytułowym pisałem w styczniu, wtedy też wydawca Morgan Heritage - VP Records, udostępnił tytułowy utwór.
Zespół został założony w 1994 r. przez pięcioro dzieci jamajskiego artysty Denroya Morgana. Peter "Peetah" Morgan, Una Morgan, Roy "Gramps" Morgan, Nakhamyah "Lukes" Morgan i Memmalatel "Mr. Mojo" Morgan grają ze sobą do dziś. W ciągu prawie dwóch dekad nagrali 8 studyjnych albumów. Ostatni, "Misson In Progress", w 2008 r. Oprócz tego mają na koncie single, koncertówki oraz trzy części składanki "Morgan Heritage Family & Friends".
Warto także wspomnieć, że także dzieci członków zespołu działają w branży muzycznej. Ot, chociażby Jamere, syn Petera.
Morgan Heritage - Perfect Love Song [2013]
Na singlu "Perfect Love Song" oprócz tytułowej piosenki, znajduje się jego wersja instrumentalna oraz a capella. Ponadto "The Return" i "The Girl Is Mine" z ubiegłorocznej epki, aczkolwiek mam wrażenie, że - jak to już się zdarzyło - wydawca trochę wymieszał piosenki pochodzące z różnych źródeł i wysłał taką informację mediom, recenzentom oraz osobom odpowiedzialnym w radiach za playlisty. Teoretycznie, jako że singiel ukaże się tylko w wersji cyfrowej, można by to zweryfikować w sklepach z takową muzyką, takich jak iTunes czy Amazon, ale w obu singiel składa się... tylko z tytułowej piosenki. Co ciekawe, w obu tych serwisach, jak na razie, można tylko zamawiać pre-ordery, normalna sprzedaż ruszyła dopiero 15 lutego. Cóż, człowiek dostaje różne nagrania jeszcze przed oficjalną premierą i potem - jeśli lubi mieć jasne sytuacje - jest małe zamieszanie. Mniejsza jednak o to.
Zespół Morgan Heritage po raz pierwszy usłyszałem lata temu w jakimś filmie o Jamajce lub - co bardziej prawdopodobne - o jej najsłynniejszym przedstawicielu, Bobie Marleyu. Później właściwie nie miałem kontaktu z ich muzyką. Aż do tego roku, gdy zostałem zaproszony do współpracy przez VP Records i dzięki temu dowiedziałem się o "Perfect Love Song". A potem już samo poszło.
Rzeczony love song, to perfekcyjna, a jakże, propozycja na zbliżające się Walentynki, zwane również Świętem Zakochanych (że niby sama komercja rodem ze Stanów Zjednoczonych? co z tego). Ten miłosny hit, napisany przez Morgan Heritage, a wyprodukowany przez zespół we współpracy z Lintonem "TJ" Whitem i Andrew Myrie, jest też dobrym zwiastunem nadchodzącego albumu, gdzie w podobnym, loversowym klimacie znajdziemy np. "Love Stoned" z Busy Signalem.
Czy rację miał Mojo Morgan mówiąc
A perfect love song to me is a love song that goes beyond the bedroom. It’s a song that can apply to love Universally
musicie ocenić sami.
Oprócz normalnej wersji możemy posłuchać wersji instrumentalnej, gdyby ktoś chciał zaśpiewać wybrance swojego serca coś w ojczystym języku, chociażby tekst bijącego rekordy popularności utworu "Ona tańczy dla mnie". Połączenie zaiste ciekawe. Dobrym rozwiązaniem jest też wersja a capella. Według mnie we wszystkich singlach, nawet tych ukazujących się tylko w wersji cyfrowej, instrumental i a capella (plus opcjonalnie jakieś remiksy) to podstawa, wszak po co płacić za coś, co i tak za jakiś czas dostaniemy na albumie. Tak swoją drogą, nie ukrywam, że z chęcią posłuchałbym "Perfect Love Song" na jakimś kipiącym od basów dubowym podkładzie. Ktoś się podejmie tego zadania?
Oczywiście, tu informacja dla osób niezbyt przepadających za piosenkami o miłości, na "Here Come The King", pierwszym od 2008 r. studyjnym albumie, znajdą się też piosenki w trochę innym klimacie, bardziej roots and culture.
Wszystko bardzo dobrze zaśpiewane, dobre, niedenerwujące przy dłuższym słuchaniu melodie, naprawdę porządna produkcja. Czego chcieć więcej?
Na koniec jeszcze słów kilka o piosenkach z epki z 2012 r. "The Return" to muzyczny powrót po małej przerwie, zresztą sami posłuchajcie.
Ciekawszy jest drugi utwór. "The Girl Is Mine", napisany przez Michaela Jacksona, to utwór opowiadający o dwóch mężczyznach, w tym przypadku braciach, co dodaje nieco pikanterii, rywalizujących o miłość tej samej kobiety. Jacko zaśpiewał tenże utwór z Paulem McCartneyem, był to pierwszy singiel z legendarnej już płyty "Thriller" z 1982 r.
Żeby było ciekawiej, w ubiegłym roku Easy Star All-Star wydał płytę "Easy Star's Thrillah", reggae'ową wersję bestsellera Króla Popu. W utworze "The Girl Is Mine" gościnnie wystąpił Mojo Morgan z Morgan Heritage (a oprócz niego zespół Steel Pulse).
Poniżej możecie porównać wszystkie trzy wersje:
No to odpalamy klip i śpiewamy:
Jeszcze tekst, jakby komuś nie działał youtube.
(Intro)
Hear mi nuh baby. Whoa na na na na (Whoa na na na)
Baby whoa na na na (baby whoa na na)
Just one touch, one kiss from your lips, it's heaven, yeah
(Chorus)
Loving you is like the perfect love song
You know the one that you always wanna hear
And when my day's going all wrong
Seeing you is like the song in my ear
So all I need is you baby, body to body, with only you baby, and I don't need another
Cause baby what we got, we got a perfect, perfect love song
(1st verse)
Ah just di way you look pon mi when you see mi (see mi)
And di way you put it pon mi when you gimme (gimme)
Ah suh mi love when di fyah blaze, you see mi (see mi)
Nah guh see mi roam round like I'm a gypsy
You're like peas to a pod, queen to a king, bullet to a gun,
what they got in common is they all belong together. And it's made me realize...
(Chorus)
Loving you is like the perfect love song
You know the one that you always wanna hear
And when my day's going all wrong
Seeing you is like the song in my ear
So all I need is you baby, body to body, with only you baby, and I don't need another
Cause baby what we got, we got a perfect, perfect love song
(2nd verse)
You got me overjoyed with the love that you're giving to me, and mi cyan't ask fi nothing more (nothing more) and all I need, I already have, cause you're here with me. Baby it's you and I forevermore. Baby you're like a plane to the sky, car to the street, key to the ignition, baby what they got in common is they all belong together. And it's made me realize that...
(Chorus)
Loving you is like the perfect love song
You know the one that you always wanna hear
And when my day's going all wrong
Seeing you is like the song in my ear
So all I need is you baby, body to body, with only you baby, and I don't need another
Cause baby what we got, we got a perfect, perfect love song
(DJ verse)
Baby! Everything about this love we share is perfect (perfect)
Nothing nuh deh a road weh can come near it (nuh worth it)
Every room you step inna, you light it up like light's inna
Times Square, New Years Eve, Electric City, Tokyo
Woman your love ah fall pon mi like di falls of Niagra
Lift mi higher than di peeks pon di mountains of Kenya
With you I reach a level that is ever blessed
It's made me realize (made me realize)
(Chorus)
Loving you is like the perfect love song
You know the one that you always wanna hear
And when my day's going all wrong
Seeing you is like the song in my ear
So all I need is you baby, body to body, with only you baby, and I don't need another
Cause baby what we got, we got a perfect, perfect love song
W najbliższym czasie możecie się spodziewać relacji z koncertu Panny Marzeny i Bizonów, recenzji epki The Talks oraz albumów Western Standard Time: Big Band Tribute to the Skatalites i Panny Marzeny i Bizonów. Cierpliwości!
Od wczoraj można słuchać nowego odcinka podcastu RudeMaker.pl.
Tym razem zajmiemy się światkiem przestępczym i jego najsłynniejszymi przedstawicielami. Usłyszycie tu piosenki zarówno o amerykańskim gangsterze okresu prohibicji, znanym jako The Big Fellow, Snorky i Scarface, jak i o Jesse Jamesie. Jest też i Clyde Barrow, wraz ze swoją partnerką Bonnie Parker. Oprócz tego trochę mniej lub bardziej oczywistych odniesień do gangsterskiego świata.
Piosenki nagrane w ciągu ostatnich lat przeplatane są "trzaskami" sprzed lat kilkudziesięciu. Jakie to piosenki i jacy artyści? Tego, jeśli sami nie zgadniecie, dowiecie się w przyszły czwartek. A dzień później kolejny podcast, będzie sporo młodych zespołów z różnych stron świata.
Następny odcinek tematyczny będzie najwcześniej za 2 tygodnie.
Jest coś do posłuchania, więc czas na coś do poczytania.
New Kingston - Your Turn To Cry [2012]
New Kingston to młody zespół, w skład którego wchodzą mieszkający w Brooklynie trzej bracia, synowie reggae'owego muzyka Courtneya LJ Pantona: gitarzysta Stephen (aka SUKI), perkusista Courtney oraz najmłodszy w zespole Tahir (aka SLIM), grający na klawiszach. Cała trójka, oprócz grania na instrumentach, udziela się też wokalnie, aczkolwiek wiodącą rolę odgrywa najstarszy z braci, Stephen. Doświadczenie zdobywali grając jako backing band na koncertach takich artystów, jak Collie Buddz, Gyptian czy Mr. Vegas, jednak ich ojciec, a zarazem menadżer, miał inną wizję kariery swoich synów.
Jak na razie bracia Pantonowie mają na koncie album "In The Streets" wydany w 2010 r. i "The Kingston E.P." z 2011 r. Ostatnią pozycją w ich dyskografii jest singiel "Your Turn To Cry" (lub też, jak to ostatnio napisała mi wytwórnia "Waiting On The World To Change", tak czy siak, chodzi o to samo), zwiastujący płytę pt. "Kingston University" (premiera 5 lutego). W ten sam dzień premierę będzie miał także klip do promującego album singla "Life", wyreżyseruje go Edwin Escobar.
Przejdźmy do singla już wydanego. "Waiting On The World To Change" jest coverem, autorem oryginału jest John Mayer, amerykański artysta pop/blues rockowy. Natomiast "Your Turn To Cry", fragmentami jest dziwnie podobny do piosenki o tym samym tytule śpiewanej przez Bettye LaVette. A może to tytuł zasugerował mi to podobieństwo? Nie wiem.
Cóż można napisać o "Your Turn To Cry / Waiting On The World To Change", wyprodukowanym przez Deana Frasera? Punktem wyjściowym w muzyce New Kingston, także i w opisywanym singlu, jest reggae, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę doświadczenia Courtneya Pantona seniora. Jest to bardzo słodka muzyka, można by to chyba nazwać "bubblegum reggae". Sam zespół określa swoją muzykę mianem "reggae crossover". Można i tak, wszak oprócz reggae i nowoczesnego popu, mamy tu także r&b, a w innych numerach nawet jazz. Przyznaję, to co grają, łatwo wpada w ucho. Myślę, że spokojnie mogłoby być puszczana w radiach i królować w telewizjach muzycznych. Idealna propozycja na wakacyjne hity. Tylko, czy po dłuższym czasie New Kingston wciąż będzie się kołatać gdzieś po zakamarkach mojej głowy, jak to zdarzało się niejednej piosence? To już inna kwestia. Zobaczymy.
Tak swoją drogą, ciekaw jestem, jak bracia Panton wypadają na koncertach.
A wam, szanowni czytelnicy i czytelniczki, która wersja bardziej się podoba?
Po raz kolejny zamiast relacji możecie przeczytać recenzję, tym razem debiutanckiej płyty hiszpańskiego zespołu Treskantalites. Jednak zanim dowiecie się, skąd wzięła się nazwa zespołu oraz co można usłyszeć na ich epce, druga odsłona podcastu sygnowanego nazwą RudeMaker.
Drugi odcinek podcastu RudeMaker.pl. Ponownie usłyszycie solidny zestaw dobrej muzyki z ostatnich lat. Także i tym razem prezentujemy artystów z różnych zakątków świata, od Polski, przez Rosję, Czechy, Serbię i Wielką Brytanię, aż po Japonię, Senegal, Australię i Jamajkę - kolebkę ska, rocksteady i reggae, nie mogło jej zabraknąć. Dzięki wytwórni VP Records możecie też posłuchać utworów z albumów, które dopiero się ukażą. Ot, chociażby Morgan Heritage.
Następny odcinek RudeMaker Podcast będzie w 100% poświęcony jednemu tematowi. Jakiemu? Tego, być może, w swoim czasie dowiecie się z naszego facebooka.
Na forum znajdziecie dokładną tracklistę, wraz z tytułami albumów, datami ich wydania oraz krajami pochodzenia poszczególnych artystów.
Hiszpania**, zdaje się, posiada obecnie najpłodniejszą w Europie scenę jamajską. Multum jest tam zespołów grających ska, rocksteady, reggae czy jamajski jazz, zarówno tych z długim stażem, znanych także poza granicami kraju, jak i tych młodych, dopiero zaczynających swoją przygodę z muzyką. Dość wspomnieć choćby o The Pepper Pots, Red Soul Community, Smooth Beans, The Oldians, The Kinky Coo Coo's, El Último Skalón czy Kriptolites.
Jedną z takich nowych marek na hiszpańskiej scenie jest Treskantalites. Zespół ten powstał w kwietniu ubiegłego roku w Tres Cantes, mieście w Comunidad de Madrid (czyli autonomicznej Wspólnocie Madrytu), graniczącym ze stolicą tegoż regionu. W skład Treskantalites wchodzą muzycy takich madryckich zespołów, jak The Upstemmians, Ready Getters, Fhin Brau, La Mongoose Band czy Gregtown.
Jak to często bywa, członków Treskantalites połączyła miłość do ska z lat 60. 70., zwłaszcza do pionierów, czyli SKATALITES, co widać już na pierwszy rzut oka po nazwie (połączenie Skatalites i nazwy miasta). W ich repertuarze można znaleźć utwory klasyków gatunku, takich jak Laurel Aitken, Jackie Mitoo, Toots & The Maytals, Justin Hinds & the Dominoes.
W tym miesiącu zespół wydał własnym sumptem debiutancką epkę. Znalazło się na niej 5 utworów. Wszystkie to covery. Mamy tu i coś z Jamajki, i z Europy, i z Kuby. Zacznijmy od numeru, który spokojnie można już nazwać europejskim klasykiem ska. Chodzi mianowicie o "Dandimite" Dr. Ring-Dinga (zwanego także Ryśkiem) i The Senior Allstars, z płyty o tym samym tytule, wydanej w 1995 r. przez Pork Pie. Hiszpanie nie pokusili się o jakąś wariację na temat tegoż utworu, a szkoda. Chyba nawet okrzyki Dandimite! są w tych samych momentach. Jest to solidna, to chyba najodpowiedniejsze słowo, wersja kawałka Doktora.
Kolejnym utworem jest "Save A Bread" Justina Hindsa, notabene po części coverowany przez Dr. Ring-Dinga na wspomnianej płycie ("Medley: Save A Bread/Save A Toast"), a także np. przez The Selecter. W przypadku Treskatalites warstwa instrumentalna (te partie gitary!) wręcz idealnie pasuje do wokalu, nieco przypominającego głos Hindsa, z charakterystycznym akcentem. Do tego chórki, których w oryginale nie ma... Świetne. Świętej pamięci Justin Hinds na pewno nie obraziłby się za taką wersję swojej piosenki.
Kolejny klasyk, za który wzięli się Hiszpanie to "Quizás, Quizás, Quizás" znany także jako "Perhaps, Perhaps, Perhaps"). Co prawda oryginał, napisany w 1947 r. przez Kubańczyka Osvaldo Farrésa, nie miał żadnego związku ze ska czy reggae, jednak na przestrzeni lat często przez takowe zespoły był wykonywany, dość wspomnieć Prince Bustera, The Skatalites, Dennisa Browna, Eastern Standard Time czy Skadyktatora, na polskim podwórku. W wersji Treskantalites, swojego głosu użyczył Steven Lovefield i - trzeba przyznać - zrobił to naprawdę dobrze. Gdybym miał porównywać ich wersję "Quizas..." z "Perhaps..." w wykonaniu waszyngtońskiego Eastern Standard Time (z płyty "Time Is Tight" z 2001 r.), to szala zwycięstwa przechyliłaby się na stronę reprezentantów Półwyspu Iberyjskiego. Nawet wersji El Cubano czegoś brakowało (czy to już bluźnierstwo?) i mam wrażenie, że tego brakującego elementu można szukać u Treskantalites.
Na koniec dwa utwory "ojców ska", The Skatalites. Hiszpanie postanowili na swojej debiutanckiej epce umieścić "Christine Keeler" i "Police Woman". Co prawda ten pierwszy utwór, to wybór to dość oczywisty, jednak drugi już nie. Może to i plus. Ile słyszeliście wersji "Latin Goes Ska" lub "Eastern Standard Time"? Pewnie sporo. A ile "Police Woman"? Ja bodaj dwie.
W "Police Woman" zespół wspomaga gitarzysta Javibi Martin Boix (grający z roots reggae'owym Emeterians oraz funkowymi Pyramid Blue i La Mongoose Band). Cóż można powiedzieć o tych coverach? Właściwie to niewiele różnią się od oryginałów. Owszem, są bardzo dobrze zagrane, ale brak tu czegoś, co mogłoby zaskoczyć słuchacza, może jakiegoś nietypowego instrumentu.
Podsumowując, członkowie Treskantalites na swojej debiutanckiej epce wzięli się za utwory, niektóre znane przez słuchaczy w różnych wersjach, zarówno koncertowych, jak i studyjnych, od kilkudziesięciu lat. Było to posunięcie tyleż ryzykowne, co odważne. Wybór na swój debiut klasyków jest dobrym sposobem na zaprezentowanie swych możliwości, a te członkowie zespołu zdecydowanie posiadają. Może też dzięki temu ktoś, aby porównać z oryginałem, postanowi posłuchać ich wykonania. Przypuszczalnie osoba taka mogłaby później pójść na koncert, a to już plus dla zespołu. Nie oszukujmy się, młodym zespołom często ciężko zdobyć fanów spoza kręgu swoich znajomych czy rodzinnego miasta.
Wybór tylko i wyłącznie coverów jednakże narazić może na oskarżenia o odtwórstwo, wszak każdy cover, nawet ten najlepiej zagrany, jest tylko coverem. Granie numerów z repertuaru innych, bardziej znanych artystów, jest idealnym rozwiązaniem na koncertach, dla rozgrzania publiczności. Aczkolwiek może być i tak, jak w filmie "Rejs":
Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.
Ja do takich osób nie należę, czekam więc na płytę, chociaż epkę, z autorskim materiałem Treskantalites.
Na koniec jeszcze tracklista, bo nie opisywałem utworów po kolei.
1. Christine Keeler
2. Save A Bread
3. Police Woman
4. Quizas, Quizas, Quizas... (Perhaps)
5. Dandimite
** Pisząc Hiszpania, chodzi mi o państwo jako całość, bez wnikania w szczegóły na temat autonomicznych regionów, takich jak Kraj Basków czy Katalonia. Zdaję sobie sprawę, że sporo jest zespołów, które określają się jako np. katalońskie, a nie hiszpańskie, mają chociażby strony internetowe w dwóch wersjach językowych: castellano i català etc. etc.
W oczekiwaniu na zaległe relacje coś do poczytania i coś do posłuchania. Do poczytania moja recenzja debiutanckiego albumu argentyńskiego zespołu Gigantes Magneticos.
A do posłuchania podcast. Usłyszycie w nim to, co tygryski lubią najbardziej, czyli muzykę rodem z Jamajki, aczkolwiek w wykonaniu artystów niekoniecznie z niej pochodzących, jest bowiem m.in. coś z Hiszpanii (ten kraj to prawdziwa kopalnia świetnej muzyki), Słowacji, Polski, Francji, USA oraz Argentyny (rzecz jasna chodzi o zespół wspomniany na początku). W większości muzyka pochodzi z płyt wydanych w zeszłym roku, są też jednak reprezentanci wcześniejszych lat, chociażby The Balangers z demówką z 2010 r. czy The Mighty Fishers z epką z 2011 r. Na początku i końcu usłyszeć można dżingiel autorstwa niezawodnego Skadyktatora i Ziggie Piggie. Niektóre utwory poprzedzone są fragmentem tegoż dżingla.
Instrukcja: najpierw włączacie podcast, a potem czytacie recenzję. Proste? Proste.
Jeśli zapytałbym o zespół z Argentyny grający ska lub early reggae wśród odpowiedzi – zakładam, że kilka by się pojawiło – znalazłyby się takie takie zespoły, jak Los Fabulosos Cadillacs, Los Chiflados, Satelite Kingston czy – z tych nowszych - Los Aggrotones i Ska Beat City. Szansa, że ktoś wymieniłby zespół, którego dotyczy ten tekst jest naprawdę niewielka.
A to błąd! I to wielki. Przejdźmy zatem do rzeczy, do pochodzącego z Buenos Aires Gigantes Magneticos. Zespół ten istnieje raptem od niecałych 2 lat, jednakże jego członkowie – klawiszowiec Juan Pedro Oholeguy, gitarzyści Carlos Alvarado i Damian Rocha, basista Nico Uccello oraz perkusista Esteban Descalzo – działają na argentyńskiej scenie ska/reggae nie od dziś, chociażby w wymienionych wcześniej Los Aggrotones i Satelite Kingston, a także Humanidub, Papas Ni Pidamos, Smocking Flamingo i innych.
W zeszłym miesiącu, nakładem Una Isla Records, ukazał się debiutancki album Gigantes Magneticos pt. "Jamaica Old School". Zespół nagrywając materiał chciał to zrobić w najbardziej tradycyjny sposób, jaki jest to możliwe. Główną inspiracją były tu jamajskie zespoły sesyjne, nie bez przyczyny w tytule jest "Jamaica Old School".
W efekcie dostaliśmy 13 doskonałych, w większości instrumentalnych, utworów (plus jedna wersja dubowa), zarówno oryginalnych kompozycji, jak i coverów. Napisałem "w większości", bowiem wokal obecny jest tylko w 4 utworach, a tak naprawdę śpiewany jest tylko jeden. Jako, że Gigantes Magneticos wokalisty nie posiadają, swojego głosu – w mniejszym lub większym stopniu - użyczyli Sebastian "HemanIDub" Klappenbach, Rey Gabriel i Alejo Yogui.
W kilku utworach słychać puzon Matiasa Trauta, znanego, np. ze Smocking Flamingo. Mogłoby być go więcej, no ale skoro dźwięk puzonu jest tu tylko małym, aczkolwiek bardzo przyjemnym, dodatkiem, to nie ma co marudzić.
Album ten, od kiedy przysłał mi go Esteban, perkusista zespołu, jest chyba najczęściej słuchaną przeze mnie płytą. Nawet gdybym chciał napisać, który utwór jest najlepszy, to po prostu nie mogę. Wystarczy posłuchać, jak pięknie chodząklawisze chociażby w "Soul Shot", "Cuando Volvi Y Me Fui" czy "Our Thing", jak brzmi wokal w "Too Quick" (nie przypomina wam kogoś z Jamajki?). To jedna z tych płyt, które po włączeniu, chce się przesłuchać po raz kolejny, a z każdym przesłuchaniem wychwytuje się jakiś nowy smaczek.
Nie ma co za dużo pisać, moim zdaniem "Jamaica Old School" to pretendent do płyty roku.