Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ep. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

Rude Boy George - Take On EP

What will happen when a group of Jamaican music fans meets, fans who don’t utterly condemn the music which glory days are definitely over and we talk about the late 70’s and early 80’s, when new romantic was triumphant? Then, dear readers, a creature begins to exist: Rude Boy George (the other option was Flock of Scooters). The similarity to the pseudonym of the Culture Club vocalist is not accidental, as this gentleman, known for the hit singles such as "Karma Chameleon" and "Do you really want to hurt me", is a new romantic icon.


The band Rude Boy George was set up in January 2013 in NY by the musicians who got their experience in the bands Bigger Thomas and Across The Aisle. The group members are Roger Apollon (voc; Bigger Thomas), Megg Howe (voc; Across the Aisle), Steve Shafer (melodica, backup voc), Jim Cooper (per; Bigger Thomas), Marc Wasserman (bass; Bigger Thomas), Jackie Chasen (sax, backup voc; Across The Aisle), Jesse Gosselin (guit; Across The Aisle/The Royal Swindle) i Jeff Usamanont (guit; FunkFace/Daft Phunk/Electric Company). Earlier in the band there were also Spencer Katzman (guit; Bigger Thomas) and Dave Barry (keyboard; Beat Brigade/The Toasters).

Two of the members are well-known ska bloggers (Marc Wasserman - Marco on The Bass; Steve Shafer - The Duff Guide to Ska).


The band’s debut was on April 13th in Electric Avenue (the event of the bloggers mentioned above) at Manhattan club Characters NYC.


Some movies from the debut gig:

Soft Cell cover

Culture Club cover

Squeeze cover


But before they decided to play concerts, they issued their versions of The Human League hits – “(Keep Feeling) Fascination”, produced by Wayne “Waylo” Lothian (ex-English Beat, General Public, Special Beat). What’s more, they announced the coming out of the six-track EP. I couldn’t wait!



But the summer was gone and nothing happened. The autumn was gone, the winter began. The year ended, and I still didn’t hear from them. Until January 8th, when there was the premiere of  ”Take On” EP. From the initially announced list of six tracks, only three appeared, plus two remixes.

Among these three songs there are The Human League “(Keep Feeling) Fascination”, INXS “Don’t Change” and The Romantics “Talking In Your Sleep” (at the end you’ll find the original versions). They also added the remixes of the last two songs, including one featuring The English Beat toaster. All songs were recorded in May 2013 in West Orange in Bill Laswell’s studio (by the way, listen to his "Dreams of Freedom: Ambient Translations of Bob Marley in Dub" – really good job), produced by “Waylo” Lothian.


If you’re not a musical orthodox and you like musical experiments, “Take On” EP should appeal to you. The members of Rude Boy George perfectly balanced the proportions of Jamaican rhythms they play on daily basis and the music which undoubtedly can be called embarrassing and shameful, though still listened and enjoyed by lots of people, and not only those, who became soaked with new romantic when they were young. Frankly speaking, I initially thought this EP contains too little ska and reggae, but I quickly took to it. Take skilled instrumentalists, add a fine vocalist – Megg Howe from Across the Aisle – some dub here and there, and even the length of tracks (the shortest is almost 4 minutes long) don’t bother you. But beware! Once you listen, you’re likely to listen to it dozens of other times!

Spirit of 80s! 
  


piątek, 10 stycznia 2014

Rude Boy George - Take On EP

Co stanie się, gdy pewnego dnia spotka się grupa fanów jamajskich brzmień, która nie potępia jednak w czambuł muzyki, która lata swej świetności - a mowa tu o końcówce lat 70. i początku 80., kiedy triumfy święciło new romantic -  ma już dawno za sobą? Wtedy, szanowni czytelnicy, powstaje twór o nazwie Rude Boy George (drugą opcją było Flock Of Scooters). Podobieństwo do pseudonimu wokalisty Culture Club Boy George'a bynajmniej nie jest przypadkowe, wszak dżentelmen ów - znany z takich hitów, jak "Karma Chameleon" czy "Do You Really Want to Hurt Me" - jest niemalże ikoną ruchu new romantic.


Zespół Rude Boy George został założony w styczniu ubiegłego roku w Nowym Jorku przez muzyków, którzy doświadczenie zdobywali w Bigger Thomas czy Across The Aisle. W skład RBG wchodzą mianowicie: Roger Apollon (wokal; Bigger Thomas), Megg Howe (wokal; Across the Aisle), Steve Shafer (melodica, chórki), Jim Cooper (perkusja; Bigger Thomas), Marc Wasserman (bas; Bigger Thomas), Jackie Chasen (saksofon, chórki; Across The Aisle), Jesse Gosselin (gitara; Across The Aisle/The Royal Swindle) i Jeff Usamanont (gitara; FunkFace/Daft Phunk/Electric Company). Wcześniej w zespole grali też Spencer Katzman (gitara; Bigger Thomas) oraz Dave Barry (klawisze; Beat Brigade/The Toasters).
Dwóch spośród członków Rude Boy George to także znani ska blogerzy. Marc Wasserman prowadzi bloga
Marco on The Bass, natomiast Steve Shafer - The Duff Guide to Ska.


Zespół swój sceniczny debiut zaliczył 13 kwietnia na Electric Avenue (przedsięwzięcie wspomnianych wcześniej blogerów) w manhattańskim klubie Characters NYC.


Trochę ruszających się obrazków z debiutanckiego gigu:

cover Soft Cell

cover Culture Club

cover Squeeze


Zanim jednak zdecydowali się na koncerty, puścili w świat swoją wersję "(Keep Feeling) Fascination", jednej ze sztandarowych piosenek The Human League. Producentem ich wersji jest Wayne "Waylo" Lothian (ex-English Beat, General Public, Special Beat). Dodatkowo zapowiedzieli, że jeszcze latem 2013 r. ukaże się 6-utworowa epka. Nie mogłem się doczekać!


Lato jednak minęło i nic. Minęła jesień, zaczęła się zima. Rok się skończył, a tu wciąż ni widu, ni słychu. Aż do 8 stycznia. Wtedy własnie premierę miała epka "Take On". Z zapowiadanych 6 piosenek, ostatecznie znalazły się na niej 3, dodatkowo 2 remiksy.

Wśród 3 piosenek znajdują się "(Keep Feeling) Fascination" Human League, "Don't Change" INXS i "Talking in Your Sleep" The Romantics (na końcu znajdziecie oryginalne wykonania). Dodano także remiksy dwóch ostatnich piosenek, w tym jeden z gościnnym udziałem toastera The English Beat. Wszystkie piosenki zarejestrowano w maju 2013 r. w studiu Billa Laswella (swoją drogą, posłuchajcie sobie jego "Dreams of Freedom: Ambient Translations of Bob Marley in Dub", kawał dobrej roboty) w West Orange. Całość wyprodukował wspomniany wcześniej “Waylo” Lothian.


Jeśli nie jesteście muzycznymi ortodoksami i lubicie muzyczne eksperymenty, to "Take On EP" powinno się wam spodobać. Członkowie Rude Boy George idealnie wyważyli proporcje między rytmami jamajskimi, które grają na co dzień, a muzyką, którą bez cienia wątpliwości można nazwać synonimem obciachu. Obciachu, który wciąż jest słuchany przez wielu ludzi, i to niekoniecznie tych, którzy nasiąknęli new romantic za młodu. Co prawda, początkowo uważałem, że na tej epce za mało jest ska i reggae, ale... szybko się do niej przekonałem. Weźmy sprawnych instrumentalistów, dołóżmy do tego świetny wokal Megg Howe z Across the Aisle, kilka dubowych smaczków tu i ówdzie, a nawet długość utworów (najkrótszy ma prawie 4 minuty) jakoś nie przeszkadza. Uwaga! Jak już raz posłuchacie, to wielce prawdopodobne jest, że posłuchacie jeszcze kilka (albo i kilkanaście) razy.


Tak swoją drogą, zamiast noworomantycznych syntezatorów dajmy organy Hammonda i może nam wyjść prawdziwa na przykład skinhead reggae'owa petarda - "Smalltown Boy ina rege stajli" chociażby. Czekam na coś takiego!



Spirit of 80s! 
  



Może kiedyś któryś polski zespół weźmie na warsztat coś z repertuaru Kapitana Nemo lub Kombi? Chyba tylko jedna kapela mogłaby się na to odważyć. Zgadujcie, może traficie która.



Relacje można przeczytać także na 


czwartek, 16 maja 2013

Too Spicy - We Might Be Broke...

Na początek kilka słów na temat naszego dzisiejszego bohatera. Too Spicy to młody, bo istniejący raptem 3 lata, zespół pochodzący z South Shields w północno-wschodniej Anglii. W grudniu 2011 r. wydali swoją debiutancką epkę. Jutro premiera drugiej epki, „We Might Be Broke...”, która - podobnie jak debiutancki materiał - ukaże się dzięki North East Recordings.


Na „We Might Be Broke...” znalazło się 5 utworów, będących mieszanką reggae, ska, dubu i punk rocka, aczkolwiek tego ostatniego jest tu niewiele. Rzekłbym, iż punkowe echa da się usłyszeć tylko w niektórych partiach gitary oraz w sposobie śpiewania Zaka Boyda. Fundamentem w twórczości Too Spicy jest reggae i ska, to akurat nie podlega żadnej dyskusji. 


Oprócz Zaka w zespole grają Quinny (bas), Jake Gauntley (perkusja), Dan Bates (gitara) i Kelly Ambrosini (organy i dęciaki – jakie, to już musicie sami wychwycić). Miejscami da się usłyszeć dubowe efekty, ale na szczęście w rozsądnej ilości. Dęciaki, mimo iż nader skromnie reprezentowane, zaznaczają swoją obecność, co cieszy. Warto jeszcze wspomnieć o wokalu Zaka (grającym także na melodyce), a właściwie o sposobie śpiewania. Czasem wyrzuca z siebie słowa wręcz z prędkością karabinu maszynowego i - o dziwo - dobrze to brzmi, wszystko bardzo dobrze współgra ze sobą.

Jeśli lubicie zespoły grające w średnim tempie, nie bojące się subtelnych wycieczek w inne muzyczne rejony, to zapewne spodoba wam się nowa epka Too Spicy. Jeśli natomiast jesteście ortodoksami żyjący li tylko muzyką nagraną  ileś tam dekad temu (wszak obecnie to już nie grają, tak jak kiedyś itd.) to pozostaje wam... wymyślić wehikuł czasu. Życzę miłej podróży. Reszcie natomiast - miłego słuchania.    

CD będzie można kupić na bigcartel.com oraz na koncertach, epkę w formacie cyfrowym będzie można kupić na bandcamp zespołu.

Na koniec dwie piosenki (w wersji demo), które znalazły się na nowej epce.




środa, 20 lutego 2013

The Talks - West Sinister

The Talks to zespół założony w 2006 r. w Kingston upon Hull (potocz nie zwanym Hull) w Wielkiej Brytanii. Trzon zespołu stanowią cztery osoby: Patrick Pretorius (wokal, gitara, saksofon), Jody Moore (wokal, gitara, klawisze), Iain Allen (bas) oraz Richard "Titch" Lovelock (perkusja). Czasem z zespołem grają także Wayne Willis (klawisze, trąbka), Hekima Asilia (wokal), Will Chalk (trąbka) i Skank (puzon).


The Talks gra ska/reggae, sami piszą o sobie "Dub Ska rockers". Ich debiutem fonograficznym był singiel "Picture This" z 2008 r. W 2011 r. ukazał się debiutancki album grupy, "Live Now, Pay Later!". W tym samym roku wydali także singiel "Can Stand The Rain / Why did you bring it up". Rok później natomiast wypuścili kolejny singiel - "Can Stand The Rain", z gościnnym udziałem Neville'a Staple'a, wokalisty The Specials i Special Beat, obecnie frontmana The Neville Staple Band.



Także i na ten rok The Talks przygotował coś nowego. 4 marca premierę będzie miał singiel "Friday Night" (dostępny tylko w formacie cyfrowym), będzie on zwiastował epkę "West Sinister", która ukaże się tydzień później. Wydawcą obydwu jest All Our Own Records, firma założona przez zespół.



Na epce znajdzie się 5 utworów: "Life in Colour", "Modern Sub-Urban Life", "Politricks", znany z zeszłego roku "Can Stand The Rain" z byłym wokalistą The Specials oraz - oczywiście - "Friday Night".




Moim ulubionym utworem w ich wykonaniu jest wspomniany już kilkukrotnie "Can Stand The Rain" i to niekoniecznie w wersji z Neville'em, którego udział w samej piosence jest właściwie symboliczny. No ale liczy się sam fakt jego udziału, wszak jest on żywą legendą ska, a nierozerwalnie związana z nim marka pt. The Specials jest idealnym sposobem na wypromowanie się. 

Mam wrażenie, że The Talks chciałby ciągnąć dwie sroki za ogon - grać i ska, i muzykę rockową ("rockers" do czegoś zobowiązuje). W efekcie usłyszeć można taką sobie mieszankę muzyki gitarowej ze ska. Już to, co zaprezentowali na debiutanckim albumie, nie przypadło mi do gustu. Później na singlach było tylko lepiej. Do tego naprawdę bardzo dobra interpretacja "Skinhead Moonstomp" na benefitowej kompilacji "Specialized: a Modern Take On Specials Classics" wydanej w zeszłym roku.
  
Na a teraz "West Sinister"... Jest nieźle, bo i gitary jakby mniej, za to częściej słychać klawisze. Do tego gdzieniegdzie dubowe smaczki. Gdyby tylko trochę zwolnili, chociaż odrobinę. Pewnie nie będę zbyt często wracał do tej epki. Owszem, można posłuchać od czasu do czasu, ale żeby namiętnie się w tym zasłuchiwać? Tyle jest wręcz wybitnych zespołów, że szkoda na to życia. 

Chętnie natomiast zobaczyłbym Brytyjczyków na koncercie, może wtedy zyskaliby w moich oczach.    

The Talks naprawdę ma potencjał i potrafi zagrać ska (vide "Skinhead Monnstomp"). Tylko, czy w ogóle chce? Oto jest pytanie. Tak czy siak, nawet najsłabsze piosenki The Talks brzmią lepiej niż "wytwory" niejednej kapeli, która myśli że gra ska, a de facto urządza sobie wyścig, kto szybciej skończy lub też gra dziwaczną hybrydę punk rocka z muzyką jamajską, gdzie ta ostatnia ogranicza się do pijackiego skandowania "ska, ska, ska".

Na koniec coś dla użytkowników Spotify, serwisu streamingowgo od kilku dni dostępnego także w naszym kraju. Słuchając muzyki swoich ulubionych wykonawców, wspierasz ich finansowo. Każde przesłuchanie piosenki = kasa dla zespołu. Dobre rozwiązanie!

Wystarczy pobrać program, zarejestrować się i słuchać, słuchać, słuchać. 

wtorek, 19 lutego 2013

Reseña en español: Treskantalites - EP

W styczniu napisałem recenzję debiutanckiej epki hiszpańskiego zespołu Treskantalites. A teraz ciekawostka: dzisiaj zespół opublikował na swoim facebooku tłumaczenie mojej recenzji na hiszpański! Autorką jest "a polish woman", ciekawe. Oczywiście publikuję to tłumaczenie na swoim blogu, a co!

Treskantalites - EP [2013]



Al parecer España posee en este momento la escena jamaicana más fecunda. Hay allí multitud de grupos ska, rocksteady, reggae o de jazz jamaicano tanto antiguos, conocidos también fuera de las fronteras,como más jóvenes que están empezando su aventura con la música. Es suficiente recordar The Pepper Pots, Red Soul Community, Smooth Beans, The Oldians, The Kinsky Coo Coo´s, El Último Skalón o Kriptolites.

Uno de nueva marca en el territorio español es Treskantelites. Este grupo se creo en abril del año pasado en Tres Cantos, una ciudad de la Comunidad de Madrid, cercana a la capital. Treskantalites lo componen músicos de grupos madrileños como The Upsemmnians, Ready Getters,Fhin Brau, La Mongoose Band o Gregtown.

Como suele ocurrir a los miembros del grupo los unió su amor por el ska de los años 60 y 70 y sobre todo por sus iniciadores los Skatalites – lo que se ve a primera vista en el nombre – la unión del nombre Skatalites y el nombre de la ciudad. En su repertorio se pueden encontrar las obras de los clásicos del género como Laurel Aitken, Jackie Mitoo, Toots &The Maytals, Justin Hinds &The Dominoes.

Este mes el grupo editó por sus propios medios el primer disco con 5 canciones, todas cover. Tenemos aquí algo de Jamaica, de Europa, de Cuba. Empecmos por lo que tranquilamente podríamos llamar el clásico ska europeo. Me refiero a Dandimitie Dr.Ring-Ding (también llamado Ricardo) i The Senior Allsters, del disco con el mismo título editado por Pork Pie en 1995. Los españoles no hicieron ninguna variación sobre el tema y es una pena. Incluso los gritos Dandimite!! Se escuchan en los mismos momentos. Es, podríamos usar esta expresión, la versión más sólida de esta versión del Doctor.

La siguiente creación es Save a Bread de Justin Hinds, dicho sea de paso con el cover en parte de Dr. Ring-Ding en el mencionado disco (Medley:Save A bread/Save a Toast), y también pj. Por The Selecter. En el caso de Treskantalites la parte instrumental (¡esas partes de guitarra!) se ajusta de manera ideal a la parte vocal, de alguna manera recordatoria de la voz de Hinds, con su característico acento. Hay que añadir los coritos, inexistentes en el original…. Estupendos. Justin Hinds, que en paz descanse, seguramente no se enfadaría por esta versión de su canción.

El siguiente clásico que escogieron los españoles es Quizás, quizás, quizás, conocido también como Perhaps, Perhaps, Perhaps. A decir verdad el original, escrito en 1947 por el cubano Osvaldo Farrés, no tenía ninguna relación con ska o reggae, pero durante años ha sido interpretado por grupos ska como Prince Buster, The Skatalites, Dennis Brown Eastern Standard Time o Skadyktator, en Polonia. En la versión de Treskantelites, la voz fue prestada por Steven Lovefield y, todo hay que decirlo, lo hizo muy bien. Si tuviera que comparar su versión de Quizás con la de Perhaps de Eastern Standard Time de Washington (del disco
Time is Tight del 2001) la balanza se inclinaría por el grupo de la península . Incluso en la versión del cubano faltaba algo ( ¿eso suena a blasfemia ¿) y tengo la impresión de que ese algo lo podemos encontrar en Treskatalites.

Y para terminar dos obras de los padres del ska, The Skatalites. Los españoles han decidido incluir en su disco Christine Keeler y Police Woman. Es verdad que la primera es una elección natural pero la segunda no tanto. Posiblemente sea un plus. ¿Cuántas versiones de Latin Goes Ska o Eastern Standard Time habéis oído? Seguramente algunas. Y de Police Woman? Yo quizás dos.

En Police Woman el grupo es ayudado por el guitarrista Javibi Martín Boix (que toca con roots reggae Emeterians y funk Pyramid Blue y La Mongoose Band). ¿Qué podemos decir sobre estos cover?. Pues que poco difieren de los originales. Están muy bien ejecutados pero les falta algo que pueda sorprender al oyente, quizás algún instrumento atípico.

Resumiendo, los componentes de Treskatalites en su debut eligieron obras, algunas conocidas por los oyentes en diferentes versiones de concierto y de estudio, desde hace muchos años. Ha sido una elección arriesgada pero a la vez valiente. La elección de los clásicos para el debut es una buena forma para presentar sus capacidades, y desde luego los miembros del grupo las poseen.

Gracias a eso para comparar con el original alguien decidirá escuchar su interpretación. Posiblemente esta persona podría acudir a un concierto y eso ya es un plus para el grupo. No nos engañemos, a los grupos nuevos les resulta difícil encontrar los fans fuera del círculo de sus conocidos o familiares.

La elección, sólo y únicamente de los covers puede ser interpretada como copia, ya que el cover, incluso en la mejor interpretación no deja de ser cover. Tocar obras del repertorio de otros es un método ideal en los conciertos para calentar y animar al público. Pero también puede ser como en la película EL CRUCERO – a mi me gustan las melodías que ya he oido, simplemente por reminiscencia, porque, ¿ cómo me puede gustar la canción que oigo por primera vez?

Yo no pertenezco a estas personas y por lo tanto espero el siguiente disco de Treskatalites con material de autor.

Y aquí la tracklista que no describí al principio

1.Christine Keeler
2.Save a Bread
3.Police Woman
4.Quizás, quizás, quizás
5.Dandimite

*** Escribiendo “España” me refiro al país en su totalidad, sin entrar en el tema de la división autonómica como el País Vasco o Cataluña. Me doy cuenta que hay muchos grupos que se auto definen como catalanes y no españoles, teniendo incluso paginas web en dos versiones lingüísticas: castellana o catalana, etc.