Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roots reggae. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roots reggae. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 kwietnia 2014

10.04.2014 - Reggae Connecting People - Katowice

Polska roots reggae stoi, rzec by można po czwartkowym koncercie w Katowicach. I nie chodzi o odgrzewane kapele pokroju Izraela, Jafia Namuel czy DAAB. Chodzi o młode, pełne energii zespoły.


10 kwietnia w katowickim klubie Scena Gugalander odbyła się impreza "Reggae Connecting People", na której zagrali Baobab, Roots Rockets, Lady Dee *Spiritual i aYarise. Jak można było przeczytać w zapowiedzi koncertu: historia Reggae Connecting People zaczęła się pewnego lipcowego wieczoru w Ostrowie Wielkopolskim, podczas 13 edycji Konkursu Młodych Talentów im. Ryszarda Sarbaka (organizowanego przez Festiwal Reggae Na Piaskach). Kiedy okazało się, że Roots Rockets mają problem techniczny ze swoim sprzętem Ayarise w duchu fair play, nie bacząc na fakt, że pomagają „konkurencji” wsparła ich swoimi wzmacniaczami. Po wygraniu konkursu Roots Rockets zrewanżowali się pięknym gestem, przekazując w świetle reflektorów zdobytą przed chwilą statuetkę „Piaskowego Lwa” chłopakom z Ayarise. To właśnie wtedy ktoś rzucił hasło „Reggae Connecting People”, które po paru miesiącach kiełkowania w sercach, umysłach oraz terminarzach obu grup zaowocowało wspólną trasą koncertową.

Jednym z przystanków na tej trasie była właśnie stolica województwa śląskiego.


Gdy pojawiłem się w klubie (ok. 20:50) na scenie grał już pierwszy zespół - Baobab rodem z Tychów. Zespół, istniejący od 2009 r., tworzy 9 osób w tym 3-osobowa sekcja dęta: puzon, saksofon i trąbka (na której grał wokalista). Wokalnie wspomagał go, a czasem przejmował pierwsze skrzypce, także klawiszowiec. Dawno już kapela poznana dopiero na koncercie nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia. Zagrali dobre reggae ze sporą ilością ska, bez punkowych czy rockowych naleciałości, w których tak lubują się młode kapele mówiące, że grają reggae/ska. Mimo iż w obecnym składzie grają dopiero od 2013 r. to wszystko brzmi profesjonalnie, więc raczej nie próżnują na próbach. Tyko nad konferansjerką wypadałoby popracować, bo trochę kuleje. Tak czy siak, warto się Baobabem zainteresować. Zwłaszcza, że ostatnio dorobili się debiutanckiej epki (zapewne w ciągu kilku najbliższych dni odpowiedni news pojawi się na rudemaker.pl). A na razie obejrzyjcie klip do piosenki "Obiecuję" (na żywo zdecydowanie lepiej wypada): 


Tyszanie skończyli grać ok. 21:30. Następni na scenie zameldowali się członkowie Roots Rockets. Po 10 minutach zaczęli grać. Spośród innych polskich kapel grających reggae, Rocketsów wyróżniają bluesowe inspiracje. Jak sami podkreślają:
Wyrośliśmy na starym, dobrym polskim bluesie, a potem zwróciliśmy się w stronę reggae. Bazą, na której zbudowaliśmy swoje wyobrażenie o muzyce, były kompozycje Dżemu.
Inspiracje te słychać zwłaszcza w sposobie śpiewania Beniamina Sobańca. Inną sprawą jest jego sceniczne zachowanie, publiczność widzi w jego ruchach emocje, to jak wczuwa się w śpiewanie, to jak nim "rzuca", jak go "wygina". Do tego klawisze, gitary i dobrze zgrana sekcja dęta, która wie, kiedy i jak wejść, by nie nie zepsuć atmosfery wytworzonej przez frontmana. Co istotne (i niestety niezbyt częste na polskiej scenie), zespół śpiewa po polsku. W zeszłym roku nakładem Zima Records ukazał się debiutancki album zatytułowany "RRewolucja", materiał z niego - m.in. "Modlitwę IV", "Obudźcie się", obie części "Kilku słów dla niej" - Rocketsi zagrali w Katowicach. Wydawcy krążka zdarzały się - delikatnie mówiąc - płyty kiepskie, zespołów które powinny wciąż grać co najwyżej w garażu, Beniamin i spółka do takowych nie należą! 

Roots Rockets stali się znani dzięki występowi w programie "Must Be The Music", gdzie dotarli do półfinału. 


Kolejnym zespołem była Lady Dee *Spiritual, czyli projekt który powstał ze spotkania instrumentalistów aYarise (dawniej ComeYah) z urokliwym głosem urokliwej Agnieszki Dyś. Po ok. 20 min. ustawiania zaczęli. Oj, dobre to było. Świetne korzenne, pulsujące granie. Nieliczna publiczność usłyszała zarówno utwory zaśpiewane po polsku, jak i angielsku, m.in. "Life is worth" i "Idę boso". Gdybym musiał się do czegoś przyczepić to byłyby to ozdobniki, czasem Agnieszka niepotrzebnie z nimi przesadza. Owszem, robi to bardzo dobrze, ale wtedy czuje się pewien przesyt. Chwilę przed północą Lady Dee zeszła ze sceny, a jej miejsce zajął Artur "Artaman" Zwierzchowski, tym samym projekt Lady Dee *Spiritual przeobraził się w aYarise. Niestety Artaman nie pośpiewał zbyt długo, bo dokładnie 6 minut po północy przyszedł bodajże akustyk i oznajmił kapeli, że musi kończyć, bo przyszła policja. 

ComeYah, czyli wcześniejsze wcielenie aYarise, to świetni instrumentaliści. Ich płyta, "Na Wschód", przez wielu została uznana za wręcz najbardziej spektakularny debiut w polskim reggae. aYarise, już z nowym wokalistą, kontynuuje drogę ComeYah, czyli reggae inspirowane korzennymi brzmieniami, grane z dubowym oddechem i autentycznym feelingiem, z pełną świadomością i z wewnętrznej potrzeby, bez oglądania się na aktualne trendy i koniunkturalne cykle. Pozostaje czekać na zapowiadany debiut fonograficzny aYarise. 

Posłuchajcie jeszcze trochę muzyki Lady Dee i aYarise.

 


A z dedykacją dla policjantów coś bardzo niereggae'owego.


Katowicka odsłona imprezy "Reggae Connecting People" miała jeden podstawowy minus - naprawdę niską frekwencję. Gdy śpiewała Lady Dee na sali było może z 10 osób, z tego na palcach jednej ręki można było policzyć ludzi z zewnątrz (spoza obsług klubu i innych kapel). Mam nadzieję, że nie zniechęci to zespołów do kolejnych wizyt w Katowicach. Biorąc pod uwagę, jak wszystkie kapele zagrały dla tych kilku osób z jakim zaangażowaniem i energią, ciekaw jestem jak dają czadu przy pełnej sali.

wtorek, 24 grudnia 2013

Polskie reggae i ska na święta

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają, napisał ponad cztery wieki temu niejaki Mikołaj Rej. Jednak nie tylko język, ale także swoją wizję reggae, ska czy dubu mają Polacy.

W tekście "Świąteczne reggae i ska" pisałem o świątecznych piosenkach w jamajskich rytmach, wspominałem zarówno o legendach - także tych żywych - pokroju The Skatalites, Judge Dread czy Bad Manners, jak i ich młodszych kolegach i koleżankach po fachu (chociażby o The Pepper Pots i The Penguins). Byli przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Włoch, Niemiec, nawet Wenezueli, zabrakło jednakże reprezentantów Polski. Pora więc nadrobić to (celowe) uchybienie, wszak trochę świątecznej muzyki Polacy nagrali. Niestety o ile reggae jest całkiem sporo, to świąteczne polskie ska właściwie nie istnieje.

Zacznijmy od pozycji najświeższej i - moim skromnym zdaniem - najlepszej o szeroko pojętej tematyce świątecznej jaka do tej pory powstała w historii jamajskiej muzyki w naszym kraju. Chodzi, rzecz jasna, o utwór "Pod choinkę" Soul Pistols.


Soul Pistols (początkowo występujący pod nazwą ReCovers), gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to olsztyński 5-osobowy band, który łączy "ten sam nabożny stosunek do jamajskiego oldschoolu, do skinhead reggae, rocksteady i ska". Zaczynali - jak powiedział pewnemu zinowi Krzysiek, wokalista - grając piosenki w ich oryginalnych aranżach, teraz coraz częściej bawią się konwencją, zmieniają aranżacje znanych hitów na reggae'owe, albo dopisują polski tekst do jamajskich szlagierów. 



Fragment tekstu "Pod choinkę", niechaj wasi sąsiedzi usłyszą ten hit i wbiją sobie do głów, że Święta = Soul Pistols, a nie George Michael i jego koleżka z Wham!
chociaż śniegu jeszcze brak, a już dosyć mam tych świąt
chciałbym z tobą uciec gdzieś daleko stąd
od tygodni pytasz mnie, co od ciebie dostać chcę
lecz kochanie żaden prezent nie zastąpi cię


wypatrując pierwszej z gwiazd, czemu w niebo gapię się
skoro stoisz tu tak blisko i obejmujesz mnie
więc gdy pytasz, co mi dać
setny raz odpowiem ci,
chcę od ciebie więcej ciebie,
więcej SKA i więcej reggae 


więcej ciebie
więcej reggae
więcej ciebie
więcej reggae
Z województwa warmińsko-mazurskiego przenieśmy się do Warszawy, a konkretnie do dzielnicy Jelonki. To właśnie tam, na warsztatach terapii zajęciowej, powstał zespół November Project. W mediach głównego nurtu (vide TVN, TVP 1) zwrócono na nich uwagę przede wszystkim ze względu na integracyjny charakter kapeli, jednak ważna jest tu głównie muzyka, bardzo dobra muzyka! Sam zespół mówi o niej "dziarskie regie", jednak oprócz reggae znajdzie się tutaj i ska, wystarczy posłuchać debiutanckiego albumu pt. Rastaferajna". Świąteczną propozycją November Project jest ubiegłoroczny singiel "Pastoregałka".



wesołych świąt
magią świąt pachnie tutaj każdy kąt
i każdy czuje, że zbliża się właśnie to
co sprawia, że wszyscy razem być chcą
na co czekamy grzecznie niemal przez cały rok 
pani choinka ze śmiechu trzęsie się
prezenty wkoło wesoło rechoczą
stary renifer znowu pozwolił na głowę sobie wejść
niesfornym bałwanom
Kilka lat temu w sieci pojawił się świąteczno-zimowy utwór Jamajskich Słowików, jednorazowego (zdaje się, że słuch o nim potem zaginął) projektu Piotra "Mista Pity" Zabrodzkiego (znanego z Cinq G czy Bandy Tre) i Tomka "Radikal Irie" Koncy (Cinq G, Transmisja). Ważne, że ten efemeryczny projekt pozostawił po sobie "Za oknami prószy śnieżek".



Nieco odleglejsze czasy to kaseta (ukazała się także płyta) pt. "...reggae'owych świąt", wydana w 1999 r. przez W Moich Oczach (obecnie Manufaktura Legenda). Tak o tej składance, nagranej poza jednym utworem w studio Radia Łódź w październiku 1999 r., pisał zin "Arlekin":

Z kolędami próbowano już wszystkiego. Przerabiano je na jazzowo, operowo, country'owo, punkowe, dyskotekowe itd. Najczęściej te eksperymenty szkodziły starym pieśniom niszcząc ich mistyczny /a tak!/ klimat. Może dlatego, że są one przeznaczone do domowego śpiewania. Tymczasem płytka "...reggae'owych Świąt!" okazuje się wyjątkiem od reguły. Może nie do końca, ale fakt faktem, że rytmy reggae potrafią dobrze współbrzmieć z czymś, co w końcu mieszka w całkiem innej kulturze. A przecież nie tylko kolędy są na tej płycie. Wydawnictwo jest dziełem kapel RAGGATTACK i JAFIA NAMUEL. Są też zaproszeni goście. Z utworów najlepiej wypadają "White Christmas" i "Hallelujah" /JAFIA NAMUEL/. Pierwszy mógłby być ozdobą wielu grudniowych list przebojów, drugi to kawałek kapitalnego, powolnego transu. Tyle, że to nie są kolędy... Z tych ostatnich najlepsze to "Oj, maluśki, maluśki"/RAGGATTACK i A. Krzywy/ oraz "Przybieżeli do Betlejem"/RAGGATTACK i Jarex/. W obu utworach widać szacunek do tradycji przejawiający się w dyskrecji z jaką podłączono do starych tytułów nowe rytmy. Największą wpadką jest "Wśród nocnej ciszy" /TRANSMISJA/. Ponury wokal i hałaśliwe rytmy calypso - Przekaźniki nawet nie próbowały zrozumieć tej pięknej, austriackiej kolędy. "Last Christmas" /RAGGATTACK/jest ciekawym eksperymentem formalnym, dowodzącym, że są w Polsce ludzie, którzy potrafią robić oryginalne covery. Ale to chyba nie na tę płytę... Cóż, pierwsze koty na pewno nie za płoty, ale mam nadzieję, że na przyszłe święta wydawnictwo "W MOICH OCZACH" przygotuje coś bardziej konserwatywnego. W dobrym tego słowa znaczeniu.
Jak wspomniano w powyższej recenzji, "...reggae'owych świąt" jest dziełem nieistniejącego już Raggattacku oraz reaktywowanego w 2006 r. zespołu Jafia Namuel. Wśród zaproszonych gości znaleźli się Jarek "Jarex" Kowalczyk (frontman Bakshishu i Tabu Duby), Transmisja (reaktywowana w zeszłym roku), Andrzej Krzywy (ongiś, jeszcze w latach 80., członek DAAB-u) oraz Paweł "Guma" Gumola (lider punkowej Moskwy).










W okolicach 2000 r. zespół braci Erszkowskich, czyli Galago (później Galago Band), zarejestrował materiał na płytę "Śpiewali mi ptacy", niestety album ten nigdy oficjalnie nie został wydany, podobnie jak i większość twórczości braci Galago. Na szczęście wszystkich tych rootsowych kolęd można posłuchać na facebookowym profilu młodszego z braci.

Kilku piosenek z tego albumu, a także rozmowy z Janem Erszkowskim można posłuchać w ostatniej "Strefie Dread", audycji prowadzonej przez Mirosława "Makena" Dzięciołowskiego na antenie Programu 4 Polskiego Radia. 


W 1992 r. ukazały się na kasetach dwie części "Reggae Christmas", wydane pod szyldem I & I (reggae'owy fanzin wydawany w latach 1991-1994). Kasety te stanowią zapis koncertu, który odbył się 21 grudnia 1991 r. w Wojewódzkim Domu Kultury w Piotrkowie Trybunalskim. Zagrały wówczas zespoły Koskoosh (Płock), The Rebels (Białystok), THC Habakuk (późniejszy Habakuk; Częstochowa), Reggae-neracja (Jastrzębie Zdrój), Amos (Warszawa), Trava Dub Band (Żory) i Jedna Siła. Całość miksował Robert Brylewski w studio Złota Skała. Całość można pobrać z bloga Polskie Reggae.



Wspomniane I & I ma także na koncie wydanie kasety "Świadomość Siedem" rzeszowskiego zespołu G'rassta (G'rassta Fari-oofy). Znalazł się na niej utwór "Trzech mędrców na wielbłądzie".

Kolejną, tym razem w całości świąteczną, pozycją I & I jest demówka częstochowskiego Natanaela zatytułowana "Westchnienie i dźwięk". Kaseta ta to koncertowe nagranie zarejestrowane na koncercie Reggae Christmas, jednak nie w Piotrkowie Trybunalskim, a 18 grudnia 1993 r. w Krakowie (w klubie Pod Przewiązką). Oprócz Natanaela zagrały wówczas zespoły: Credon (Kluczbork), Trava Dub Band (Żory), Dread Lion (Kraków), Usta Syracha (Dębica), Przyjaciele Wolności (Sosnowiec), Mystic Morning (Głuchołazy) i A Może Kwiatki Wyrosną? (Białobrzegi Radomskie).


Jedynym reprezentantem w 100% ska jest zespół Panna Marzena i Bizony. Dzisiaj tenże ansambl udostępnił na swoim youtube wariację na temat "Oj maluśki".


Także w zeszłym roku udostępnili adekwatny utwór, inspirowany pewną starą polską pastorałką.


Osobną kategorię, już zamykającą ten tekst, jest "YasMan'owy CeDeEr Świąteczny" wydany w 2005 r. przez Janusza "YasMana" Kusza (współzałożyciela łódzkiego Raggattacku). Na mixtapie tym znalazły się zarówno utwory rodem z Jamajki, jak i europejskie, w tym polskie (m.in. z wymienionej wcześniej składanki "...reggae'owych świąt".


Jeśli znacie inne polskie reggae (a może ska - bo tego, jak na lekarstwo), to piszcie na rudemaker@gmail.com! Szczególnie mile widziane są nagrania, które ukazały się na jakichkolwiek nośnikach (nieważne czy na kasetach, DVD czy CD). 


Tekst można przeczytać także na

środa, 8 maja 2013

RudeMaker Podcast episode 9

Minął niemal miesiąc od ostatniego odcinka podcastu. Czas więc na coś nowego! W dziewiątym odcinku usłyszycie, co dziwić nie powinno, miks kapel bardzo znanych i mniej znanych. Jest i coś reggae'owego z Polski, jest ska-punkowa kapela z Czech, jest i wokalista pewnego znanego zespołu śpiewający o rowerach oraz indonezyjski zespół ska śpiewający jamajskiego klasyka. A skoro już mowa o Jamajce, to nie mogło zabraknąć artystów, którzy w ostatnim czasie wydali (albo dopiero wydadzą) nowe płyty. Do tego zespoły z Francji i Serbii, z którymi wywiady można przeczytać w pierwszym numerze "RudeMaker Ska Zine", a także reprezentanci m.in. Rosji, Wenezueli, Meksyku, Hiszpanii.



1. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker jingle - POLAND
2. CT-Tones - 69 - POLAND
3. Drakos - Borracho Bailando SKA - CHILE
4. Lady Dee & Ayarise - Life is worth [*Spiritual] - POLAND
5. PatraSweet reggae music - JAMAICA
6. Dr. Deadlock - La bicistaffetta - GERMANY
7. KatchafireSweet as - NEW ZEALAND
8. Sexteto Gypsy SkaBalkan Ska - VENEZUELA
9. Paraliż BandWiosna - POLAND
10. Jolly Kiddiez - Poison (Live at Metafest'12) - RUSSIA
11. Bobby Sixkiller - NCY Soul City Rockers - FRANCE
12. Bobby Sixkiller - Surfin' On The Reggae Wave - FRANCE
13. Yellowman - Who Can Make The Dance Ram - JAMAICA
14. Fred Locks - Black Star Liner - JAMAICA
15. Rubén López & The DiatonesPush Push - SPAIN
16. Buena Vibra Social SoundLa swinga - MEXICO
17. Dirty Soul Riders - All I Want - SPAIN
18. Samostalni ReferentiZene i Vino - SERBIA
19. Samostalni ReferentiLungovSka - SERBIA
20. CultureTwo Sevens Clash - JAMAICA
21. MidniteBe Strong - UNITED STATES VIRGIN ISLANDS
22. The Skaturnus Rivers of Babylon - INDONESIA
23. Jet8Off We GO - CZECH REPUBLIC
24. Skadyktator & Ziggie Piggie - RudeMaker jingle - POLAND