Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soul. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2013

The Delegators "Minus One" b/w "I Didn't Mean To Break Your Heart"

The Delegators to brytyjski zespół grający ska, rocksteady i early reggae z nutką motownskiego soulu. Został założony w 2008 r. w Londynie i ma na koncie kilka singli, epkę oraz album "All Aboard, wydany niespełna miesiąc temu. W czerwcu tego roku nakładem BandaSka Records, nowego europejskiego labelu - o którym trochę więcej za chwilę - ukazał się siedmiocalowy singiel tego zespołu. Singiel, który bez wątpienia można uznać za jedno z najlepszych wydawnictw ska w tym roku!

Na stronie A zamieszczono "Minus One", na stronie B natomiast "I Didn't Mean To Break Your Heart". Ten pierwszy numer został napisany przez gitarzystę Adama Booty'ego pospołu z wokalistką Janet Kumah, drugi jest dziełem całego zespołu, w skład którego oprócz wymienionych wcześniej, wchodzą także perkusista Arthur Béranger, basista Ramy Eissa oraz grający na saksofonie Leon Vince.


Gdybym chciał wyróżnić jedną z tych piosenek, to miałbym nie lada zagwozdkę, jednak chyba (wszystko zależy od nastroju w danej chwili) zdecydowałbym się na "I Didn't Mean To Break Your Heart" - cenię ten utwór chociażby za instrumentalne otwarcie i te męskie chórki. Żeby nie było, także "Minus One" słucha się z przyjemnością. Do klasycznego dźwięku, odwołującego się do najlepszych lat, dołóżmy znakomity, na wskroś soulowy głos Janet Kumah i otrzymamy miksturę, która powinna w mig zapełnić parkiet. Jeśli ktoś jeszcze nie jest fanem mariażu ska z soulem, to po przesłuchaniu rzeczonej siódemki powinien się do niego szybko przekonać.



    
"Minus One" nawet w wersji akustycznej brzmi dobrze, a przyznać muszę, że nie jestem zbyt wielkim entuzjastą akustycznego grania.




Jeśli miałbym wybrać najlepszy kobiecy wokal wśród młodych (a przynajmniej nie zaliczających się do artystów tak wiekowych, jak Doreen Shaffer) zespołów, to bez wątpienia na podium uplasowałaby się właśnie Janet Kumah. Ta kobieta ma dynamit w głosie. Teraz pozostaje czekać na jakiś koncert.



Singlem tym swą działalność zainaugurowała wytwórnia BandaSka Records, w 100% niezależny label rodem z Nitry. Cóż jednak skłoniło założyciela tegoż wydawnictwa - do tej pory selektora w BandaSka Sound System - do wydania na początek właśnie The Delegators? W 2010 r. Kabir Bedi (założyciel BSR) zobaczył Delegatorsów na hiszpańskim festiwalu Rude Cat, był pod takim wrażeniem, że postanowił poszukać w internecie ich winyli, by móc grać z nich na imprezach. Nic nie znalazł, więc napisał do zespołu, że chciałby wydać ich singiel. Zespół, owszem, odpowiedział, ale dopiero po 2 latach. Kabir Bedi założony cel osiągnął, efektem jest opisywana siódemka. DIY pełną gębą!  

BandaSka to oczywiście niejedyny przykład miniwydawnictw skoncentrowanych na muzyce jamajskiej, dość wspomnieć chociażby francuski Red Head Man (Jewels Recordings) czy hiszpański Golden Singles Records - każdy fan ska lub innej jamajszczyzny powinien zainteresować się ich działalnością.  

The Delegators "Minus One" b/w "I Didn't Mean To Break Your Heart"
BS 001 - 7" - limited edition (500 copies)



Recenzję można przeczytać także na

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Etana - Reggae

Kolejny wpis, kolejna recenzja. Podobnie, jak ostatnio, będzie to recenzja epki, ale tym razem artystki pochodzącej z rejonów odleglejszych niż Hiszpania. Chodzi o ETANĘ


Etana - Reggae [2012]


W listopadzie ubiegłego roku, nakładem wytwórni VP Records, ukazał się – niestety tylko w formacie cyfrowym – singiel Etany zatytułowany "Reggae". Ów singiel był, a właściwie wciąż jest, zapowiedzią trzeciego studyjnego albumu artystki, który do sklepów trafi pod koniec lutego.

Etana (co w języku suahili oznacza "The Strong One") przyszła na świat jako Shauna McKenzie 22 maja 1983 r. w Kingston. Gdy miała 4 lata, jej rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Mimo, że dołączyła tam do dziewczęcej grupy Gift, a ich muzyką zainteresował się Universal Records (niestety, albo i stety, miała inną wizję swej kariery niż wytwórnia), jej droga do światowego sukcesu zaczęła się po powrocie na rodzinną wyspę. Co ciekawe, wróciła by otworzyć na Jamajce kafejkę internetową. Los jednak chciał inaczej. Cóż, nieodwołalna wola bogów, na którą nikt nie ma wpływu.

Najpierw chórki u Richiego Spice'a, potem własny przebojowy singiel "Wrong Address", później "Roots" i poszło jak z płatka – debiutancki album "The Strong One", nominacje do nagród, później kolejna płyta "Free Expressions" i trasa po Europie. 

Na "Reggae", jak przystało na rasową epkę, utworów jest niewiele – tylko 3, ale za to jakie! To niezwykle klimatyczna fuzja reggae, soulu, r&b i popu (w jak najlepszym tego słowa znaczeniu) okraszona charyzmatycznym wokalem. Mimo słodkich dźwięków, nie brak tu - podobnie, jak na płytach długogrających - poważnych tematów. Mamy tu np. piosenkę o miłości, ale raczej z rodzaju tych, które nie są usłane samymi różami.

my new man loves me, he loves to call me wife but I can’t imagine living without you in my life, let’s start over

Do tych poważnych utworów zaliczyć należy także "Better Tomorrow", w którym Etana śpiewa: "nigdy więcej bólu, nigdy więcej głodnych dzieci, nigdy więcej łez, nigdy więcej wojen i podziałów religijnych"Wokalistka nie widzi jednak wszystkiego w czarnych barwach, bowiem "jutro będzie lepiej", nadejdą jaśniejsze dni. Pewnie niejedna organizacja zajmująca się prawami człowieka, a zwłaszcza dzieci, chciałaby mieć ten utwór za swój hymn.

Mimo, że "Better Tomorrow" trwa 7,5 minuty to nie nudzi się nawet przez chwilę. Warstwa instrumentalna, chórki, później także przypominające afrykańskie chóry, głos Etany - wszystko idealnie tu pasuje. 

"Better Tomorrow" to także tytuł nadchodzącego wielkimi krokami trzeciego albumu Etany. Zatrzymajmy się zatem przy nim trochę dłużej. Inspiracja do napisania tekstu był dokument obejrzany przez wokalistkę w telewizji National Geographic. Zobaczyła w nim, jak mały chłopiec przeszukuje wysypisko śmieci z nadzieją znalezienia plastikowych butelek, które mógłby wymienić na jedzenie. Wtedy zaczęła sobie wyobrażać życie bez wody, jedzenia i schronienia.

Jest też i piosenka na temat mniej dołujący, piosenka w której refrenie usłyszymy:

hit me like a drum, play chords and I will strum, sing out and I will come cause reggae you’re the one

Oczywiście nie należy zapominać o niebagatelnej zasłudze producentów. To właśnie Shane C. Brown z Juke Boxx Productions i Stanley “Rellee” Hayden z A-Team Music (współproducent tytułowego numeru) sprawili, że epka brzmi tak świeżo.  

Gdybym musiał poszczególne piosenki ustawić na podium to złoty medal zdobyłoby "Reggae", srebro "4 Play 2 Love (Start Over)”, a brąz "Better Tomorrow", aczkolwiek za kilka dni kolejność mogłaby być zupełnie inna.

Jeśli nie lubisz soulującego popowego reggae przyprawionego subtelnymi dubowymi efektami to ta epka zdecydowanie nie jest dla ciebie. Jeśli jednak masz otwarty umysł i lubisz poznawać nowości - bo osobom, które miały już kontakt z muzyką Etany, nie trzeba jej polecać - to powinieneś posłuchać, a może nawet i kupić "Reggae" (na iTunes, w przeliczeniu, kosztuje niecałe 10 zł). Żal tylko, że płyty z tak smakowitymi kąskami nie można postawić na półce. Cóż, takie czasy, coraz więcej albumów i singli wychodzi tylko w formacie cyfrowym.

Czekam niecierpliwie na - nagraną w Tuff Gong i wyprodukowaną przez Shane’a Browna - trzecią płytę.

Warto wspomnieć, że Etana wystąpiła dwukrotnie w naszym kraju. W 2011 r., wraz z Dub Akom Band, zagrała na wrocławskim One Love Sound Fest. Wówczas w swoim secie, jak można było przeczytać w relacjach kompetentnych osób, zahaczyła o ska i rocksteady. Niestety, nie dane mi było tego zobaczyć/usłyszeć, czego do dzisiaj żałuję. Rok później zagrała w Bielawie, dzień przed rozpoczęciem Regałowiska. Pozostaje czekać na kolejną wizytę w Polsce.

Na koniec trochę innych piosenek Etany: